O blogu

Gdybym powiedziała Ci, że jedzenie oleju lnianego powoduje, że lepiej pracuje mózg, to czy zaraz poleciałbyś do sklepu i zaczął go wcinać łyżkami?

Domyślam się, że nie.

Ale gdybym miała możliwość opowiedzenia Ci, że w oleju lnianym są kwasy omega-3, o których gdzieś na pewno słyszałeś, wytłumaczyła skąd ta śmieszna nazwa i powiedziała, jak wpływają na zwiększenie dopływu krwi do mózgu (a co za tym idzie: więcej tlenu i prowiantu dla procesów myślowych), budują ważne elementy w naszych komórkach nerwowych (zawsze warto inwestować w dobrego gatunku budulec niezależnie, co tworzymy) i nawet jak organizm trochę pomajstruje przy tych kwasach, to zrobi z nich hormony, które też będą niezbędne, żeby mózg nam działał, jak należy.

Oprócz tego podałabym Ci kilka sposób, jak to zjeść, żeby nie męczyć się z oleisto-rybnym posmakiem, jaki miałby miejsce, gdybyś pił olej prosto z butelki…

Myślę, że wtedy może byś będąc w sklepie i przechodząc koło alejki z olejami, gdybyś zobaczył ten olej lniany, to jest szansa, że byś po niego sięgnął. Albo przynajmniej rzucił mu przelotne niezobowiązujące spojrzenie i sięgnął dopiero za 8 razem.

Taka jest idea tego bloga. W dzisiejszym świecie jesteśmy przytłoczeni informacjami „co jeść” i „czego nie jeść”. Każdy lekarz, dietetyk albo uzdrowiciel-samozwaniec oferuje swoją receptę na zdrowie i bez braku wiedzy można się łatwo pogubić. Dlatego głęboko wierzę, że powiedzenie „ten produkt robi w Twoim brzuchu to, a w ciele to, to i to”, przedstawienie konsekwencji i korzyści, różnych teorii, a potem pozostawienie decyzji Tobie, ma większy sens. W końcu każdy z nas chciałby podejmować świadome decyzje żywieniowe.

Więcej o autorce tego bloga.

Więcej o oleju lnianym.


Na moim blogu szklanka to 250 ml, łyżka to 15 ml, a łyżeczka to 5 ml.

Wszelkie wartości podaję dla osoby z zapotrzebowaniem 2000 kcal.

Wszystkie zdjęcia i rysunki na blogu są moją własnością, więc jeżeli chcesz je gdzieś udostępnić, spytaj.