Nigdy się nie odchudzaj

Zabrakłoby palców u rąk i stóp w całej mojej rodzinie, żeby policzyć znane mi historie osób, które przytyły, bo się odchudzały.

Tak, to bardzo częsty problem – ktoś desperacko chce schudnąć, ale przez brak wiedzy efekt jest odwrotny.

Dlaczego się tak dzieje?

Nasz organizm nie wie, że żyjemy w XXI-wiecznej cywilizacji z nieograniczonym dostępem do jedzenia – on wciąż myśli, że biegamy za mamutami. Dlatego ma mechanizmy, które mają nas ochronić przed śmiercią głodową.

Przyglądnijmy się bliżej naszemu neandertalczykowi:

Ówczesny człowiek żywił się tym, co znalazł lub co upolował. A to zależało od wielu czynników: aktualnego miejsca pobytu, pory roku czy po prostu szczęścia. Jeżeli udało mu się złapać jakiegoś zwierza, siadała rodzina wraz z sąsiadami i napychali się do granic możliwości, bo nie wiedzieli, kiedy znowu trafi się im taka okazja. A organizm posłusznie magazynował jedzonko w warstwie tłuszczowej „na później”. Proste? Proste.

To teraz zerknijmy na odchudzającą się panią Beatkę*:

Ponieważ chce szybko schudnąć, stosuje dietę 1000 kcal. Oczywiście waga szybko spada. Po 5 kg pani Beatka stwierdza, że tyle wystarczy, ma już dość sałaty i w nagrodę kupuje sobie ulubione ciastka. Wtedy jej organizm reaguje bardzo prosto „ocho, w końcu jakaś energia, lepiej zmagazynuję każdy okruszek, na wypadek gdyby znowu miały być okresy głodu”. I w ten magiczny sposób pani Beatka tyje 8 kg. Jeszcze parę takich diet i jej organizm staje się coraz bardziej oporny na jakiekolwiek chudnięcie, jest wyczerpany, a panią Beatkę częściej boli głowa, czuje się źle i już zupełnie nienawidzi swojego ciała z coraz większą ilością nadmiarowych kilogramów.

Jak więc schudnąć bez odchudzania?

Dietetyka, którą mi wykładają na studiach mówi: jedz o max. 500 kcal mniej niż wynosi Twoje zapotrzebowanie i chudnij 0,5-1 kg tygodniowo.
Ale ja uważam, że to za mało.

Dlaczego jesteśmy głodni?

Możemy wyróżnić dwa głody: fizjologiczny i psychologiczny. Fizjologiczny odczuwamy w brzuchu – ściska nam żołądek, kiszki grają marsza i zjedlibyśmy cokolwiek.
Psychologiczny odczuwamy w okolicy stawów żuchwowych (ogólnie szczęki), jest on delikatniejszy i mamy ochotę na coś konkretnego. Bywa, że zaspokoi nas wtedy samo żucie, a nie dostarczenie kalorii.
Sygnał „jestem głodny” nie zawsze oznacza, że nasz organizm domaga się energii. Jeżeli często coś wcinamy, mózg się przyzwyczaja i potrzebuje coś przeżuć.
Czasami też tak naprawdę chce nam się… pić.
Albo nasze ciało potrzebuje nie kalorii, a składników odżywczych.

Otyli niedożywieni

Trzeba przyznać, że jesteśmy prześmieszną cywilizacją. Ponad połowa z nas (?) ma zbyt dużą masę ciała. Jesteśmy zarówno przeżarci i cierpimy na niedożywienie.
Dzieje się tak, bo dostarczamy sobie dużo energii z pustych kalorii (cukier, biała mąka, rafinowane tłuszcze) przy równoczesnym braku witamin, minerałów i błonnika (czyli warzyw, owoców i pełnoziarnistych zbóż, nasion). Dlatego nasz organizm czasami nie jest głodny, bo ma za mało energii, tylko woła „Hej, zjadłeś pizzę, a gdzie moje B1, B2 i B3, żeby to przerobić na energię?! Co ty sobie myślisz? Za karę zrobię Ci oponkę!”

Więc zanim sięgniesz po tego pączka, przemyśl, czy naprawdę na to jesteś głodny.

Jak „zdrowo” się odchudzać?

Przede wszystkim wbijcie sobie do głowy jedno: CHUDNIĘCIE TO PROCES! Nie stracisz 20 kg do imienin cioci, które są w tę sobotę. Nie. Ale naprawdę nie.

Na dobry początek: nie licz kalorii

To tylko niepotrzebny stres. Jeżeli nie jesteś dietetykiem (albo hodowcą świń), to liczenie energii nie jest dla Ciebie bułką z masłem i będzie doprowadzać Cię do szału.
Zamiast tego:

1. Wyrzuć ze swojej diety puste kalorie: białą mąkę, cukier, rafinowane tłuszcze i wszelkie wysoko przetworzone produkty. Wyrzucenie tych produktów sprawi, że będziesz miał nagle problem, co jeść, dlatego koniecznie:

2. Zastąp je pełnowartościowym pożywieniem: sezonowymi warzywami owocami, ziołami, orzechami i nasionami, pełnymi zbożami, kaszami, a z tłuszczy używaj do smażeni olej kokosowy lub ekologiczne masło klarowane, oliwę z wytłoczyn oliwek i na zimno oliwę extra vergine i olej lniany.

3. Ogranicz mięso i produkty odzwierzęce. Staraj się zamiast nich jeść strączkowce, ryby oraz pysznie przygotowane owoce i warzywa.

4. Czerp przyjemność i satysfakcję ze swojego jedzenia!
Tak, to klucz do sukcesu. Nie katuj się czymś, co jest zdrowe, ale paskudne. Podaj to sobie w pysznej formie. Jeżeli „zdrowe gotowanie” jest Ci obce, to spraw sobie dobrą książkę kucharską.
Oprócz tego staraj się, żeby Twoje posiłki wyglądały apetycznie! To robi różnicę – wiem, co mówię.

5. Pij dużo wody.
Wyrób sobie nawyk noszenia butelki. Jeżeli mieszkasz w Krakowie, to kup taką z filtrem i pij prosto z kranu. Po domu porozstawiaj butelki/szklanki z wodą. Zaufaj mi – raz wyrobiony nawyk i nigdy nie będziesz musiał już o tym myśleć.

6. Jedz regularnie.
Jeżeli będziesz jadł pełnowartościowo, z czasem Twój organizm zacznie domagać się jedzenia wtedy, kiedy jest mu to naprawdę potrzebne. A na początek postaraj się samemu ułożyć jak najregularniej posiłki.

7. Zadbaj o zdrowe przekąski.
Proste pytanie: co zjesz, jeżeli nie będziesz miał przy sobie zdrowego II śniadania z domu? Hm?

8. Pozwól sobie na przyjemności.
Świat zdrowych słodyczy jest prawdziwie magiczną krainą. Jesz coś słodkiego i pysznego bez poczucia winy! A Internety są wypchane przepisami tego typu.
Jeżeli jednak czujesz, że musisz zjeść te babeczki pełne cukru i białej mąki, to z góry wyznacz sobie jeden dzień w tygodniu, kiedy możesz sobie pozwolić na odstępstwo i dokładnie określ rozsądną ilość, jaką możesz zjeść bez poczucia winy. Koniecznie zanim zjesz tę babeczkę. Czy raczej 11 babeczek.

9. Żuj dłużej.

10. ZACZNIJ SIĘ RUSZAĆ!
Jeżeli wciąż żyjesz w kłamstwie, że da się mieć prawidłową masę ciała i być zdrowym bez ruchu, to wyrwij się w końcu z tego amoku. Twoje ciało błaga o aktywność fizyczną! Usłysz to. I wcale nie trzeba robić maratonu, ale spacer do sklepu po batonika też się nie liczy.

Otyłość to choroba, a nadwaga to stan przedchorobowy. Musicie dać czas swojemu ciału, żeby ponownie odzyskało równowagę. Ono się leczy. Ciesz się małymi sukcesami! :)

*zbieżność osób i imion jest przypadkowa

Dodaj komentarz

Powiadom o
avatar
wpDiscuz